
Borys: Jak wspomina Pani grę w Czarnych Słupsk?
M.Rosner: Jak wiadomo, był to mój pierwszy klub. Zdecydowanie swój pobyt w Czarnych oceniam pozytywnie. Z klubem wiążę miłe wspomnienia, to przecież grając w Czarnych i mając zaledwie 14 lat zaliczyłam swój debiut w pierwszej lidze seniorek. Rozwój sportowej kariery wiązał się oczywiście ze zmianami barw klubowych, mam jednak marzenie aby zakończyć karierę właśnie w Słupsku. To tam rozpoczęłam przygodę z prawdziwą siatkówką, tam odniosłam pierwsze sukcesy. W miarę możliwości staram się śledzić bieżące poczynania klubu.
Borys: Na igrzyskach w Pekinie, była Pani jedną z najlepszych zawodniczek w naszej kadrze. Co według Pani zawiodło, dlaczego nie udało się dojść dalej?
M.Rosner: Dziękuję. Rzeczywiście jadąc do Pekinu myślałam o tym aby bez względu na wynik wrócić z poczuciem sportowego spełnienia. Te Igrzyska były dla nas wyjątkowe, przecież od 40 lat żadna polska reprezentacja seniorek nie brała udziału w Olimpiadzie. Tym bardziej żałujemy, że tak szybko skończyła się nasza przygoda z Pekinem. Tak niewiele zabrakło nam do wyjścia z grupy, potem już wszystko mogło się zdarzyć. Trudno jest mi wskazać główną przyczynę naszego niepowodzenia, myślę jednak, że mógł to być brak konsekwencji w grze. Zdarzyły się mecze, które właściwie powinnyśmy wygrać, a jednak stało się inaczej. Mam nadzieję, że za 4 lata w Londynie polska reprezentacja zagra znacznie lepiej.
Borys: Ostatnio odwiedziła Pani dziewczyny w Słupsku. Pokłada Pani w nich nadzieję w II lidze?
M.Rosner: Oczywiście przed zawodniczkami jest jeszcze wiele pracy. Jednak to zdolne dziewczyny, wiedzą czego chcą. W Polsce panuje teraz swego rodzaju boom na siatkówkę, który mobilizuje młodzież do ciężkiej pracy. A to kiedyś musi zaowocować. Może nie każdemu pisana jest gra w reprezentacji, jednak najważniejsze jest przecież czerpanie radości z samej gry. Będę trzymać kciuki za dziewczyny.
Borys: W ciągu kilku lat spędzonych w Czarnych, trenował Panią obecny trener Czarnych Pan Marek Majewski. Jaką opinie posiada Pani o tym szkoleniowcu?
M.Rosner: Muszę uściślić: Pan Marek Majewski nie był bezpośrednio trenerem mojej grupy. Wspominam Go jednak bardzo dobrze, pamiętam jak doglądał nas na treningach, chętnie dzielił się przydatnymi wskazówkami na temat gry, motywował do wytężonej pracy.
Borys: Gdzie według Pani "wyczuwalna" jest lepsza atmosfera w kadrze, czy w klubie?
M.Rosner: Myślę, że nie można porównywać gry w reprezentacji z grą w klubie. Wiadomo, że nie wszyscy muszą się lubić ze wszystkimi, jednak świadomość wspólnego celu mobilizuje na tyle, że każdy wyzbywa się swoich uprzedzeń i daje z siebie wszystko dla dobra ogółu. Przynajmniej tak powinno być. Na tym polega przecież siatkówka, sport drużynowy. Atmosfera czy to w klubie, czy w reprezentacji zależy od wielu czynników, jednak najlepiej jeśli kwestie sporne rozwiązuje się we własnym gronie, tak jak to robi się w rodzinach. Chociaż najlepiej jeśli nie ma żadnych problemów, tylko sukcesy, które można razem świętować!
Borys: Jak to jest być kapitanem Reprezentacji? Czy przeżywa się dodatkowe emocje?
M.Rosner: Muszę przyznać, że rzeczywiście będąc kapitanem zespołu czuje się większą odpowiedzialność za postawę całej drużyny. Wydawać mogłoby się, że pełnienie funkcji kapitana to tylko funkcja reprezentatywna, jednak wiąże się z tym naprawdę wiele obowiązków, również poza boiskiem i na pewno nie każdy nadaje się do pełnienia tej roli. Ja jednak zawsze staram się wypełniać swoje zadania jak najlepiej i świadomość tego, że to moje koleżanki z parkietu zaufały mi i wybrały na kapitana, powodują, że staram się pełnić swoją rolę w miarę możliwości jak najlepiej.
Borys: Dziękuję za udzielenie wywiadu. Pozdrawiam i zapraszam do częstszego odwiedzania rodzinnego Słupska.
M.Rosner: Również dziękuję. A o odwiedziny Słupska proszę się nie martwić, bo staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę aby chociaż trochę pobyć w rodzinnych stronach.
| miejsce | drużyna | mecze | punkty | sety |
|---|
Copyright for TPSCzarni.info
2009 All right reserverd | Cięcie: Lisek